The Cure: najważniejsze piosenki i płyty oraz kolejność słuchania

The Cure: najważniejsze piosenki i płyty oraz kolejność słuchania

Spis treści

  1. Porównanie propozycji dotyczących zespołu The Cure
  2. Kim są?
  3. Najważniejsze albumy zespołu The Cure
  4. Songs of a Lost World: powrót po 16 latach
  5. Najważniejsze piosenki zespołu
  6. W jakiej kolejności słuchać albumów The Cure?
  7. Jak poznać mroczne oblicze grupy?
  8. Od których przebojów The Cure zacząć?

The Cure to jeden z najważniejszych zespołów alternatywnych, którego muzyka łączy mroczny klimat z chwytliwymi melodiami i nieustannymi poszukiwaniami brzmieniowymi. W tym artykule przedstawiam najważniejsze piosenki i płyty grupy, od przełomowych albumów po utwory, które najlepiej pokazują jej różnorodność. Podpowiadam też, w jakiej kolejności słuchać twórczości The Cure, by stopniowo odkrywać kolejne oblicza zespołu.

Najlepsze piosenki The Cure

The Cure wymykają się gatunkowym podziałom: łączą mroczny post-punk i gotyckie brzmienia z lekkimi, przebojowymi piosenkami. Robert Smith, Lol Tolhurst i Michael Dempsey założyli zespół w 1978 roku w Crawley. Od debiutanckiego Three Imaginary Boys (1979) po Songs of a Lost World (2024) nagrali 14 albumów studyjnych. Aby poznać ich różne oblicza, zestaw melancholijne „A Forest” i „Pictures of You” z rozmarzonym „Just Like Heaven” oraz tanecznym „Friday I’m in Love”.

Na początek warto sięgnąć po albumy, które pokazują szeroką paletę nastrojów zespołu: przełomowy Seventeen Seconds (1980), mroczny Disintegration (1989) i bardziej przystępny Wish (1992). Różnorodność grupy odkryjesz także w singlach — od „Boys Don’t Cry” przez „Lovesong” po „Close to Me”. Przy każdej propozycji wskażę, od jakiego brzmienia najlepiej zacząć.

Porównanie propozycji dotyczących zespołu The Cure

Propozycja Temat Najważniejsze informacje Od czego zacząć?
Kim są? Historia i charakter zespołu Brytyjska grupa założona w Crawley w latach 70., prowadzona przez Roberta Smitha. Łączy mroczne brzmienia z lekkimi, przebojowymi piosenkami i wywarła wpływ na rock gotycki. Od „Boys Don’t Cry”, „Close to Me” i „Friday I’m in Love”.
Najważniejsze albumy zespołu The Cure Kluczowe płyty i różne etapy twórczości Wyróżniają się mroczne albumy „Faith”, „Pornography” i „Disintegration”, różnorodne „Kiss Me, Kiss Me, Kiss Me” oraz „Songs of a Lost World”. Od „Disintegration”, a później poznać wcześniejsze i nowsze oblicza zespołu.
Songs of a Lost World: powrót po 16 latach Czternasty album studyjny z 2024 roku Osiem utworów o stracie, przemijaniu i niespełnionych marzeniach. Płyta nawiązuje do „Pornography” i „Disintegration”, a jej finałem jest monumentalny „Endsong”. Od „Alone”, „A Fragile Thing” lub „I Can Never Say Goodbye”.
Najważniejsze piosenki zespołu Przekrój utworów od post-punku po melancholijny pop Playlista obejmuje między innymi „A Forest”, „Boys Don’t Cry”, „Just Like Heaven”, „One Hundred Years”, „Pictures of You” i „Lovesong”. Od hipnotycznego „A Forest”, a następnie posłuchać przebojów i mroczniejszych utworów.
W jakiej kolejności słuchać albumów The Cure? Proponowana kolejność poznawania dyskografii Droga prowadzi od „Three Imaginary Boys” przez mroczną trylogię, lżejsze „Japanese Whispers” i kolejne albumy aż do „Disintegration”, „Wish” i „Bloodflowers”. Rozpocząć od „Three Imaginary Boys” (1979) i słuchać albumów chronologicznie.
Jak poznać mroczne oblicze grupy? Rozwój mrocznego stylu The Cure „Three Imaginary Boys” zapowiada późniejsze napięcie, które wyraźniej słychać na chłodnym i oszczędnym „Seventeen Seconds”. Od „Three Imaginary Boys”, a następnie „Seventeen Seconds”.
Od których przebojów The Cure zacząć? Przystępne single i utwory pokazujące różne nastroje zespołu „Boys Don’t Cry” i „Friday I’m in Love” reprezentują przebojową stronę grupy, a „Lullaby”, „Lovesong” i „Pictures of You” — melancholijną. Od „Boys Don’t Cry” i „Friday I’m in Love”, potem sięgnąć po utwory z „Disintegration”.

Kim są?

The Cure to brytyjski zespół rockowy założony w drugiej połowie lat 70. w Crawley. Od początku jego liderem pozostaje Robert Smith — wokalista, gitarzysta i charakterystyczny frontman. Rozpoznawalny głos, rozczochrane włosy i makijaż współtworzą wizerunek grupy, która łączy mrok z lekkością. The Cure wywarli duży wpływ na rock gotycki i związaną z nim subkulturę, a obok ponurych kompozycji nagrali też wiele przystępnych, energicznych piosenek.

Najważniejsze albumy The Cure

W 1979 roku zespół wydał debiutancki album Three Imaginary Boys, a w kolejnej dekadzie nagrał ważne płyty: Seventeen Seconds, Pornography oraz Disintegration z 1989 roku. W różnych okresach w składzie grali między innymi Simon Gallup, Lol Tolhurst, Boris Williams i Paul Thompson. Klawiszowiec Roger O’Donnell dołączył do zespołu koncertowo w 1987 roku, a później pracował nad Disintegration. Do najbardziej znanych utworów The Cure należą „Boys Don’t Cry”, „Close to Me”, „Lullaby”, „Lovesong” i „Friday I’m in Love”. Po albumie 4:13 Dream z 2008 roku grupa wydała w 2024 roku Songs of a Lost World — po 16 latach przerwy między albumami studyjnymi. W 2019 roku zespół trafił do Rock and Roll Hall of Fame, a jego popularność w Polsce potwierdziły między innymi dwa halowe koncerty w 2022 roku.

Najważniejsze albumy zespołu The Cure

Za najważniejsze albumy The Cure uważam mroczną, nieoficjalną „wielką trójkę”: „Faith”, „Pornography” i „Disintegration”. Szczególnie cenię ten ostatni — ósmy album zespołu, wydany w 1989 roku nakładem Fiction Records. Robert Smith, zbliżając się do trzydziestki, chciał wrócić do ponurych brzmień po sukcesie „Kiss Me, Kiss Me, Kiss Me” z 1987 roku. „Disintegration” zajęła trzecie miejsce na brytyjskiej liście przebojów. Jej dwanaście utworów tworzy chłodną, piękną opowieść o samotności, przemijaniu i utraconej miłości. Na albumie znalazły się między innymi:

  • monumentalny „Plainsong” oraz „Pictures of You”;
  • „Lovesong”, „Lullaby” i napędzane basem „Fascination Street”;
  • niemal dziesięciominutowe „The Same Deep Water as You”, tytułowe „Disintegration”, „Homesick” i finałowe „Untitled”.

Album łączy proste rockowe instrumentarium z wyjątkową atmosferą — od niepokojącej kołysanki po czułe, popowe „Lovesong”, które Smith napisał dla żony.

Odmienny, różnorodny charakter ma „Kiss Me, Kiss Me, Kiss Me”. Po jego wydaniu zespół ruszył w wielką trasę, zdobył publiczność w Europie i Ameryce, a na londyńskim Wembley wyprzedał trzy koncerty. Z nowszych albumów wyróżnia się „Songs of a Lost World”, wydany 1 listopada. Płyta zawiera osiem utworów, z których cztery zespół wcześniej wykonywał na żywo. Opowiada o żałobie, przemijaniu i końcach: „Alone” podejmuje temat samotności, „And Nothing Is Forever” — nietrwałości miłości, a „I Can Never Say Goodbye” — śmierci brata Smitha. Finał porusza szczególnie: „All I Ever Am” prowadzi do jedenastominutowego „Endsongu”, pełnego przejmującego piękna, choć niemal pozbawionego nadziei i światła. Początkującym poleciłabym najpierw „Disintegration”, a potem zarówno mroczną triadę wcześniejszych albumów, jak i późniejsze oblicza zespołu. The Cure zmienia brzmienie z płyty na płytę, lecz zachowuje własny charakter.

Ciekawostka: „Lovesong” z albumu „Disintegration” stał się największym przebojem The Cure w USA — w 1989 roku dotarł do drugiego miejsca listy „Billboard” Hot 100.

Songs of a Lost World: powrót po 16 latach

Po 16 latach The Cure wydało „Songs of a Lost World”, czternasty album studyjny, który ukazał się 1 listopada 2024 roku — po raz pierwszy od „4:13 Dream” z 2008 roku. Robert Smith długo dopracowywał materiał, planowany pierwotnie na 2019 rok, a fani poznali nowe utwory podczas koncertów w 2022 i 2023 roku, m.in. w Krakowie i Łodzi. Smith skomponował całość, nagrał ją w walijskim Rockfield Studios i wyprodukował wspólnie z Paulem Corkettem. W sesji uczestniczył Reeves Gabrels, dawny współpracownik Davida Bowiego, a powracający klawiszowiec Roger O’Donnell dołączył do sekstetu. Album nawiązuje do mrocznych brzmień „Pornography” i „Disintegration”, lecz zawiera też melodie przywodzące na myśl „Wish”.

Osiem utworów, trwających łącznie 49 minut, tworzy spójną opowieść o przemijaniu, stracie i niespełnionych marzeniach. „Alone” rozpoczyna się niemal siedmiominutowym, powolnym wstępem, natomiast ponad dziesięciominutowy „Endsong” zamyka album monumentalnym, głównie instrumentalnym finałem. Szczególnie porusza „I Can Never Say Goodbye”, w którym Smith mierzy się ze śmiercią brata; w ostatnich latach stracił również oboje rodziców. W „A Fragile Thing” wyróżniają się fortepian i bas Simona Gallupa, „Warsong” przytłacza ciężkimi gitarami, a „Drone:NoDrone” odsłania żwawsze, chwilami niemal popowe oblicze zespołu. To gęsta, wymagająca i pozbawiona radości płyta, ale cenię ją za cierpliwość i emocjonalną szczerość. Uważam ją za jeden z najmocniejszych powrotów ostatnich lat i najlepszy album The Cure od dawna.

Najważniejsze piosenki zespołu

Moja playlista The Cure zaczyna się od A Forest z drugiego albumu zespołu, Seventeen Seconds (1980). Grupa zagrała ten hipnotyczny postpunkowy utwór na żywo ponad 1100 razy, a magazyn Mojo uznał go za najlepszą kompozycję The Cure. Następnie wybieram przebojowe Boys Don’t Cry, Close to Me i Just Like Heaven, po czym zestawiam je z mrocznym One Hundred Years z albumu Pornography. Niemal siedmiominutowy, apokaliptyczny utwór łączy niepokój i gęste gitary z melodią, którą łatwo zanucić.

Najmocniej porusza mnie Disintegration (1989), a zwłaszcza Pictures of You, Lovesong, Lullaby, Fascination Street i utwór tytułowy — opowieść o miłości, samotności i przemijaniu. Robert Smith napisał Lovesong dla żony, Mary, a Just Like Heaven uważał za najlepszą popową piosenkę zespołu. Do playlisty dodaję też melancholijne The Last Day of Summer z Bloodflowers (2000) oraz Alone z czternastego albumu The Cure, Songs of a Lost World, wydanego 1 listopada 2024 roku — 16 lat po 4:13 Dream. Po ponad 40 latach działalności zespół wciąż potrafi jednym utworem zanurzyć mnie w mroku, a kolejnym rozjaśnić dzień.

W jakiej kolejności słuchać albumów The Cure?

The Cure najlepiej poznawać, śledząc, jak gitarowy debiut zespołu ustępuje miejsca brzmieniom new wave i rocka gotyckiego. Zacznij od „Three Imaginary Boys” (1979), a potem posłuchaj mrocznej trylogii: „Seventeen Seconds” (1980), „Faith” (1981) i „Pornography” (1982). Następnie włącz „Japanese Whispers” (1983) — kompilację singli „Let’s Go to Bed”, „The Walk” i „The Lovecats”, która pokazuje pogodniejszą, popową stronę grupy. Kolejny etap to „The Top” (1984), „The Head on the Door” (1985) i „Kiss Me, Kiss Me, Kiss Me” (1987): słychać na nich, jak The Cure zdobywa szerszą publiczność, zachowując własny charakter.

The Cure

Na finał zostaw „Disintegration” (1989), ósmy album studyjny i dla wielu szczyt twórczości zespołu. Płyta zawiera 12 utworów i trwa około 72 minut; znajdziesz na niej nastrojowe pejzaże oraz klasyki, takie jak „Pictures of You”, „Lullaby”, „Lovesong” i „Fascination Street”. Potem sięgnij po „Wish” (1992), dziewiąty album z przebojami „Friday I’m in Love” i „High”, a następnie po „Wild Mood Swings” (1996) i „Bloodflowers” (2000). Robert Smith traktował te dwie ostatnie płyty jako osobiste, spójne domknięcie pewnego etapu. Taka kolejność ukazuje kontrasty: od surowego debiutu, przez mrok „Pornography” i monumentalne „Disintegration”, po popowe przebłyski „Wish” i refleksyjne „Bloodflowers”.

Oto kilka albumów, które wyznaczają kolejne etapy tej muzycznej drogi:

  • „Three Imaginary Boys” (1979) — gitarowy debiut.
  • „Pornography” (1982) — mroczny etap twórczości zespołu.
  • „Disintegration” (1989) — dla wielu szczyt twórczości The Cure.
  • „Wish” (1992) — album z przebojami „Friday I’m in Love” i „High”.

Wskazówka: po „Pornography” warto zrobić krótką przerwę przed „Japanese Whispers” — kontrast między mrokiem trylogii a lekkim „The Lovecats” pozwala lepiej usłyszeć, jak radykalnie zmieniało się brzmienie The Cure.

Jak poznać mroczne oblicze grupy?

Mroczne oblicze The Cure poznałam dzięki „Seventeen Seconds” z 1980 roku — płycie, którą Robert Smith uznawał za świadomy początek zespołu. Chłodne, oszczędne brzmienie albumu wyraźnie różni się od postpunkowej energii debiutu „Three Imaginary Boys” z 1979 roku. Jednak już na pierwszej płycie słychać zapowiedź późniejszego mroku: „Another Day” przynosi melancholię, „Subway Song” niepokoi, a rwany riff „10:15 Saturday Night” przypomina kapanie wody z kranu. Obok chwytliwych „Accuracy”, „Grinding Halt” i „Fire in Cairo” te proste, nerwowe utwory pokazują, że mroczny styl grupy rozwijał się stopniowo.

Historię debiutu dopełnia rola producenta Chrisa Parry’ego, który odkrył zespół, wyprodukował album i pomógł mu stworzyć wizerunek oparty na jego braku — czemu Smith później się sprzeciwiał. Brytyjskie „Three Imaginary Boys” pomijało single „Killing an Arab”, „Boys Don’t Cry” i „Jumping Someone Else’s Train”. Rok później znalazły się one na amerykańskim wydaniu „Boys Don’t Cry”, wraz z „World War” i „Plastic Passion”. Nawet w mniej dopracowanych, osobliwych utworach, takich jak „Meathook” i „So What”, słychać wyobraźnię Smitha. Warto więc zacząć od debiutu, a następnie posłuchać „Seventeen Seconds”, by usłyszeć, jak The Cure przekształcali postpunkowy niepokój w charakterystyczny mroczny styl.

Od których przebojów The Cure zacząć?

Zacznij od „Boys Don’t Cry” i „Friday I’m in Love” — to przystępne, rozpoznawalne single, choć częste powtórki mogą nużyć. Potem sięgnij po mniej oczywiste „Killing an Arab” i „Jumping Someone Else’s Train”, a następnie po debiutancki album „Three Imaginary Boys” z 1979 roku. „10:15 Saturday Night” wyróżnia riff naśladujący kapanie kranu, „Fire in Cairo” — chwytliwy refren, a „Accuracy” i „Grinding Halt” — energiczne, postpunkowe brzmienie. Pamiętaj jednak, że „Boys Don’t Cry”, „Killing an Arab” i „Jumping Someone Else’s Train” nie znalazły się na brytyjskim wydaniu debiutu. Rok później pojawiły się na amerykańskiej wersji płyty, zatytułowanej „Boys Don’t Cry”.

Gdy mam ochotę na melancholijne oblicze The Cure, wybieram „Lullaby”, „Lovesong” i „Pictures of You” z albumu „Disintegration” z 1989 roku. Płyta dotarła do 3. miejsca brytyjskiej listy przebojów, a „Lullaby”, pierwszy singiel ją zapowiadający, wspięła się na 5. miejsce. Szeptany wokal i niepokojący nastrój tego utworu oddają mroczny romantyzm zespołu. Jak już tu jesteś, poznaj członkinie KATSEYE i kulisy ich sukcesu. Z kolei „Lovesong”, który Robert Smith napisał dla żony, zachwyca ciepłem i melodią, a „Fascination Street” — pierwszy singiel z albumu wydany w USA — zdobył 1. miejsce na liście Billboard Modern Rock. Uzupełnij zestaw o „A Night Like This” z „The Head on the Door” i wcześniejszy utwór „Another Day”, by usłyszeć, jak zespół łączy przebojową lekkość z kruchą, hipnotyczną melancholią.

Źródła:

  1. https://www.thecure.com/bio/
  2. https://www.thecure.com/releases/
  3. https://www.officialcharts.com/albums/cure-songs-of-a-lost-world/
  4. https://www.thecure.com/news/2024/11/songs-of-a-lost-world-out-now/
  5. https://www.grammy.com/awards/68th-annual-grammy-awards-2025/
  6. https://www.setlist.fm/setlists/the-cure-6bd6b266.html
  7. https://www.theguardian.com/music/2024/oct/24/just-like-heaven-the-cures-20-greatest-songs-ranked
  8. https://apnews.com/article/0419ce78916b8ced3902f11fcdf02c64
  9. https://www.eskarock.pl/radar/oto-najlepsze-utwory-w-dorobku-the-cure-tak-prezentuje-sie-nasz-top10-aa-k4fd-riRp-UtzH.html
  10. https://thecure.pl/2021/05/02/roger-odonnell-wspomina-prace-nad-albumem-the-cure-disintegration/

Najczęstsze pytania (FAQ)

Jakie albumy The Cure warto poznać na początek?

Dobrym punktem startowym jest „Disintegration” z 1989 roku, który pokazuje melancholijne i monumentalne oblicze zespołu. Później warto sięgnąć po mroczne „Seventeen Seconds” i „Pornography” oraz bardziej przystępny album „Wish”.

W jakiej kolejności słuchać albumów The Cure?

Artykuł proponuje rozpocząć chronologicznie od „Three Imaginary Boys” z 1979 roku, a następnie poznać trylogię „Seventeen Seconds”, „Faith” i „Pornography”. Dalej można przejść przez kolejne płyty aż do „Disintegration”, „Wish” i „Bloodflowers”.

Jakie piosenki najlepiej pokazują różnorodność The Cure?

„A Forest” i „Pictures of You” ukazują melancholijną stronę zespołu, a „Just Like Heaven” i „Friday I’m in Love” — jego bardziej przebojowe oblicze. Warto też posłuchać mrocznego „One Hundred Years” oraz ciepłego „Lovesong”.

Czym wyróżnia się album „Songs of a Lost World”?

Wydany w 2026 roku album jest czternastą płytą studyjną The Cure i ukazał się po 16 latach przerwy. Osiem utworów podejmuje tematy straty i przemijania, a całość zamyka monumentalny, ponad dziesięciominutowy „Endsong”.

Od jakich przebojów The Cure zacząć słuchanie zespołu?

Na początek sprawdzą się „Boys Don’t Cry” i „Friday I’m in Love”, które pokazują przystępniejszą stronę grupy. Potem warto posłuchać „Close to Me”, „Lullaby” i „Lovesong”, by poznać jej bardziej nastrojowe brzmienie.

Ładowanie ocen...

Komentarze

Ładowanie komentarzy...

W podobnym tonie

Nowa płyta Lany Del Rey: data premiery „Stove” i najnowsze informacje

Nowa płyta Lany Del Rey: data premiery „Stove” i najnowsze informacje

Lana Del Rey zapowiada nowy album „Stove”, a fani z niecierpliwością wypatrują szczegółów dotyczących jego premiery. Kiedy pł...

Najnowsza piosenka Rihanny „Friend of Mine” – zapowiedź nowego albumu?

Najnowsza piosenka Rihanny „Friend of Mine” – zapowiedź nowego albumu?

Po kilku latach muzycznej ciszy Rihanna znów nagrywa jako wokalistka. Jej nowy singiel „Friend of Mine” promuje animację „Sme...

Piosenki harcerskie na ognisko: repertuar, który zachęca do wspólnego śpiewania

Piosenki harcerskie na ognisko: repertuar, który zachęca do wspólnego śpiewania

Ognisko harcerskie stanowi nie tylko miejsce, w którym przyjaciele zasiadają przy dźwiękach trzaskającego ognia, ale także pr...